Święci od Jana Pawła II - cz.2









"Patrzę na Jezusa w Jego Eucharystii. Czy wymyśliła Jego miłość coś wspanialszego? Tutaj stał się dla nas chlebem" 
                                    Brat Albert









Św. Brat Albert Chmielowski
Nie miał w sobie słodyczy i pokory, której można by po świętym oczekiwać. Wysoki, w zakonnym habicie św. Franciszka z grubego, szarego sukna, przepasany w biodrach zwykłym sznurem, na nogach drewniane sandały, u boku różaniec - tak wyglądał i tyle posiadał. A był wcześniej wytwornym światowcem. Jednym z głośniejszych artystów malarzy swojego pokolenia. Wybitni krytycy głosili na jego cześć hymny pochwalne. Lśniące podłogi salonów, znakomite towarzystwo, w którym przebywał, oklaski, hołdy, kwiaty - takie było jego życie. A jednak nieustannie dręczyła go myśl, że tuż za ścianą Jego osobistego szczęścia otwiera się otchłań cierpienia drugich.


Śladem św. Franciszka
 
Odwrócił się i patrząc długo i przenikliwie w tragiczny splot życia. Nędza i rodząca się z niej zbrodnia poczęły boleć go, jakby ból osobisty. Wtedy to, będąc w dojrzałym już wieku, postanowił pójść śladem św. Franciszka z Asyżu. Rozpoczął swą natchnioną i przepełnioną miłością działalność apostolską. Zerwał ze wszystkim, co łączyło go ze światem. Umierając w ten sposób dla siebie zaczął służyć drugim.


Ukochał ubóstwo
 
Miłość Boga i miłość bliźniego, która rozpaliła się w jego sercu żywym płomieniem zaprowadziła go właśnie do bliźnich najuboższych. Do tych, którzy znaleźli się poza obrębem społeczeństwa: do bezdomnych, żebraków, włóczęgów, dzieci bez rodziców. Przygarnął ich i stanął między nimi, jak miłujący brat. Wyciągnął do nich swą pomocną dłoń organizując dla nich przytułki, w których oprócz noclegu ofiarowywal łyżkę ciepłej strawy.


Dajcie mu chleba 
Tymi słowami witał każdego nowo przybyłego. Znał wartość chleba z Ewangelii. Chleb był dla niego symbolem życia. Znane jest jego powiedzenie: Powinno się być dobrym jak chleb. Powinno się być jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny. Swoim życiem udowodnił, że dla niego nie były to tylko słowa.


Brat naszego Boga 
Karol Wojtyła poświęcił Bratu Albertowi jeden ze swoich dramatów pt. Brat naszego Boga, nie wiedząc jeszcze, że sam jako papież zaliczy go w poczet świętych.


 
© Parafia św. Paschalisa w Raciborzu 2011r. Projekt i wykonanie: o. Barnaba Lewkowicz ofm