Psychologia na co dzień - Czym jest cierpienie?



Cierpienie może być uznane za cechę wspólną dla wszystkich ludzi, ponieważ towarzyszy człowiekowi w różnych okresach jego życia, poczynając od narodzin, poprzez wiek dojrzały aż po starość i moment śmierci.

Słowo "cierpienie" należy do terminów nieostrych. W medycynie chętniej używa się określenia ból lub choroba. Cierpienie jednak nie jest równoznaczne z bólem, jest stanem złożonym, wielowymiarowym, który jest niedostępny nawet dla wyrafinowanych ujęć medycznych. Trudno jest wyznaczyć granicę między bólem i cierpieniem. Wiadomo jednak, że może istnieć ból bez cierpienia i cierpienie bez bólu.

Źródłem cierpienia są te wszystkie przeżycia, przykre doświadczenia, które obniżają jakość życia, wpływają dezorganizująco na całość osoby ludzkiej, dotyczą nie tyko ciała (objawy somatyczne), ale wszelkich obszarów ludzkiej egzystencji: myślenia, emocji, więzi społecznych, sytuacji finansowej, itd. Cierpienie jest czymś mało zależnym od nas, to znaczy, że może zaznaczyć swoją obecność niezależnie od statusu ekonomiczno - społecznego. Choć status materialny ma znaczenie w podejmowanych formach walki z cierpieniem (np. dla osoby bogatej bardziej dostępne są środki medyczne).
Cierpienie, które narusza strukturę fizyczną człowieka i jego fizjologiczne funkcjonowanie jest nazywane bólem fizycznym. Na tym poziome cierpienie powstaje wskutek zaburzenia wewnętrznej homeostazy organizmu, kiedy zaś brak homeostazy dosięga psychicznego wymiaru osoby wówczas mówimy o cierpieniu psychicznym. Cierpienie fizyczne wynika z dolegliwości ludzkiego organizmu. Wiąże się to z określeniem bólu, choć to określenie też jest niejednoznaczne. Najczęściej ból jest kojarzony ze znakiem ostrzegawczym, jakim dysponuje nasze ciało w celu samoobrony. Ból jest sygnałem niebezpieczeństwa dla organizmu, a cierpienie jest wezwaniem do poszukiwania sensu własnej egzystencji. Cierpienie psychiczne jest możliwe dlatego, że człowiek dysponuje wyobraźnią, uczuciami, świadomością, zdolnością do pytania o sens i myśleniem całościowym.
Istnieją określone podziały cierpienia na takie, które jest zawinione i niezawinione, sensowne lub bezsensowne, krótkotrwałe i długotrwałe (przewlekłe). Jednak można powiedzieć, że tyle jest rodzajów cierpienia, ile jest osób, ponieważ każda ma określoną historię życia, każda ma swoją specyficzną wrażliwość.

W kontekście analizy cierpienia mówi się o autentycznym, fałszywym cierpieniu. Według C.G. Junga cierpienie fałszywe pojawia się na tle nerwicowym, a cierpienie prawdziwe jest nieodzowne do uzyskania dojrzałości. Pozostaje pytanie czy te cierpienia da się odróżnić? Nie jest to łatwe, ale jednak jest możliwe. Otóż, cierpienie autentyczne jest adekwatne do sytuacji. Na ogół psychologowie nie mają wątpliwości, że cierpienie jest zjawiskiem nieuchronnym w życiu człowieka.

Kiedy bliżej się przyjrzymy cierpieniu, może nas zaskoczyć to, że nie zawsze jest ono złem. Wręcz przeciwnie - w wielu przypadkach, zwłaszcza u osób religijnych, cierpienie początkowo widziane jako przejaw inwazji jakiegoś wrogiego czynnika i dezintegracji organizmu, po jakimś czasie nabiera mniejszej lub większej wartości. Staje się czasami okazją do dania świadectwa lub bodźcem do wynagrodzenia krzywd. Zdolność wykorzystania cierpienia raczej w kierunku pozytywnym niż negatywnym w znacznym stopniu zależy od zdolności osoby do skupienia się na czymś, co jest poza cierpieniem. Wprawdzie cierpienie nie jest samą w sobie wartością, ma jednak odniesienia do wartości, ponieważ umożliwia ich realizację. Taka szansa istnieje niezależnie od płci, wieku, wykształcenia, inteligencji czy zawodu. Cierpienie wydobywa nowe siły z człowieka, umożliwia koncentrację na tym, co najistotniejsze, stanowi wezwanie, jest jakby otwarte, to znaczy, ze człowiek musi nadać mu sens. Jan Paweł II podaje pewne użyteczną wskazówkę, która pomaga właściwie poszukiwać sensu cierpienia. Zwraca on uwagę na pytanie o sens cierpienia. Jest bowiem wyraźna różnica psychologiczno - religijna między pytaniem dlaczego cierpię? a pytaniem dla czego lub dla kogo cierpię?. W pierwszym przypadku zwracamy uwagę tylko na genezę cierpienia, której dociec nie sposób, ponieważ jest ono ostatecznie tajemnicą. To drugie pytanie ustawia człowieka perspektywicznie - komu lub czemu mogę poświęcić cierpienie? I choć cierpienie jest częścią życia i nie może być z niego wykorzenione to człowiek, który przyjmuje swój los i wszystkie cierpienia (nie uciekając przed nim), nawet w najtrudniejszych okolicznościach ma szerokie możliwości nadania swemu życiu głębokiego znaczenia.

DDCz



 
© Parafia św. Paschalisa w Raciborzu 2011r. Projekt i wykonanie: o. Barnaba Lewkowicz ofm